Mały przedsiębiorca kontra logistyka

październik 26th, 2007 by pussell

Jakiś czas temu miałem niewielką firmę. Sama dziedzina działalności tejże firmy jest nieważna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego opracowania, a więc nie skupiajmy sie na tym. Wiele biznesów prowadzących działalność polegającą na sprzedawaniu czy produkowaniu towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.

Bardzo często wymagania, jakie stawia przed przedsiębiorcami problem zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przerastają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Nie ma rady, jakoś trzeba sobie radzić. W dużych koncernach problemem zajmują się całe wydziały specjalistów, ludzi, którzy spędzili godziny całe na studiowaniu tego zagadnienia, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie nienajgorzej opłacani. Cóż ma jednak robić raczkujący właściciel firmy, a takim właśnie przedsiębiorcą byłem ja, jakiś czas temu.

Rozwiązania:

Właściwie ma on tylko dwa wybory. Pierwsze, to oddanie takich spraw jak transport, magazynowanie, w ogóle cała logistyka, jakiejś firmie z zewnątrz. Tu nieduży biznes może napotkać barierę nie do przejścia.
Szczególnie ciężkie jest to w przypadku biznesów rozpoczynających dopiero podróż po wezbranych wodach gospodarki. Otóż rozwiązania proponowane przez kompanie specjalizujące się w temacie logistyki są szykowane na miarę kolosów. Jak tylko pada słowo magazynowanie, mówi się o tysiącach metrów sześciennych objętości magazynów, gdy mowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o tysiącach ciężarówek, towarowych składach pociągów, czy transporcie morskim. Owszem, olbrzymia montownia aut czy samolotów mogłaby rozważać takie rozwiązania, ale przecież nie malutka firma, której miesięczny obrót to 5 - 7 tysięcy peelen. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom towarzyszą i olbrzymie koszty. To prawda, można podłączyć sie do jakiegoś większego ładunku i przy okazji przewozić swoje towary czy surowce, ale o ile kompanię ściągającą zza morza dwa statki pełne towaru co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie czuje tych kosztów, o tyle małego Zdzisia z malutkim biznesem nie stać na wynajęcie jednej palety w ładowni wspomnianego wyżej okrętu, a taką opłatę opłakiwał będzie jeszcze wiele miesięcy.

Jest też drugie rozwiązanie tego problemu, czyli samobójcza próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Będzie to co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo obierane rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w tym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas daje się tak działać. Któregoś słonecznego jednak dnia do twych drzwi zastukać może urzędnik i twierdząc, że przez ostatnie 5 - 10 lat mylnie interpretowałeś jakiś tam akapit w jakiejś tam ustawie, wystawić może pokaźny rachunek. I to jest poważny kłopot, bo taka opłata zazwyczaj też jest szyta na miarę gigantów. Oni by tego nie poczuli, dla ciebie to koniec własnego interesu.

Malutki przykład z własnego doświadczenia

Towary, które wytwarzała moja firemka trzeba było gdzieś sprzedać. Musiałem więc dogadywać się jakoś z wszelkiego rodzaju dystrybutorami, a ponieważ prowadziłem firmę iście mikroskopijną, to wspomniane sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego razu okazało się, że moje produkty, by zostały sprzedane, muszą posiadać kody kreskowe. Ideę kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pojęcia jak tą sprawę rozwiązać. Zamiast zajmować się swoją działalnością, musiałem dokształcać się w temacie grubej logistyki.
Ostatecznie dowiedziałem się, że jest cały taki program i po prostu można wejść w jego skład. Oczywiście za sporą opłatą, dla niektórych to niedużo, dla mnie wiele. Ponadto jako niemowlę w świecie kodów paskowych co chwilę miałem nowe problemy i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie kosztowały po prostu majątek. Do tego przez zarządzających całym programem zasypywany byłem stertami papierów do uzupełnienia. Momentami wręcz pytano o informacje, których nie do końca chciałem ujawniać, ale byłem zmuszony pod groźbą usunięcia z systemu. I tak zostałem wrobiony w sprawy zupełnie mi obce. Ostatecznie doszło do tego, że nim w pełni wprowadziłem ten cały program kodów kreskowych, moja firma upadła… właśnie pod naporem tego typu głupot.

Posted in biznes i ekonomia |

Technetium - pozycjonowanie dla wszystkich