Wyposażenie biura
październik 26th, 2007 by pussellCzasy jakie są - każdy widzi. Zmiany w naszym kraju sprawiły, że dla młodych ludzi pojawiła się nowa możliwość organizacji pracy. Coraz modniejsze staje się posiadanie własnego biznesu, a nawet duże korporacje organizują swoją pracę na zasadzie tzw. home office, czyli biura w domu.
Ma to swoje wady, ale i plusy. Ja również planowałem założenie własnej firmy i dlatego wraz z małżonką zaczęliśmy zastanawiać się nad urządzeniem takiego właśnie biura w domu. Długo myśleliśmy jak sprawę ugryĽć. Ostatecznie wyseparowaliśmy z naszego mieszkania część biurową i, na ile to tylko było możliwe, oddzieliliśmy ją od reszty naszego mieszkanka.
Teraz pozostał nam tylko jeden problem - wyposażenie biura. Nawet zupełny ignorant potrafi sobie wyobrazić podstawowe meble biurowe i jakąś ich podstawową konfigurację. Każdy wie, że trzeba zatroszczyć się o jakieś biurko, a do tego wygodny fotel. Biuro to również nieprzebrane sterty papierów, które trzeba jakoś przechowywać, a więc niezbędne będą wszelkiego rodzaju szafki, szuflady, segregatorki, przegródki, skrzynki i półeczki przeznaczone właśnie do tego celu. Moje domowe biuro miało być wygodnym miejscem pracy z komputerem i telefonem, ale z doświadczenia wiedziałem, że papieru nie uda się uniknąć i dodatkowo potrzebował będę kosza na śmieci, których zapewne wygeneruję sporo. Uzbrojeni w plan, kartę kredytową i mocne przekonanie o gotowości do takich ruchów zabraliśmy się z małżonką za zakupy.
Meble biurowe stanowią duży dział niemal wszystkich sklepów meblarskich. Nie ma się co dziwić, niemal niemożliwe wydaje się prowadzenie jakiejkolwiek działalności gospodarczej bez własnego biura. Każdy więc musi takie biuro mieć i jakoś je urządzić, a na taki popyt odpowiedzieć musi i odpowiednia podaż, stąd nie mieliśmy z żoną najmniejszych problemów ze znalezieniem sklepu, w którym mogliśmy zakupić wyposażenie biura. Do naszej dyspozycji były tak tradycyjne sklepy, jak i szeroka gama internetowych portali i sklepów polecających meble biurowe wszelkiego rodzaju. Ogrom tej oferty trochę mnie nawet przerażał, ale moja żona była zachwycona, wreszcie mogła wybierać i przebierać.
Jak wszystkie kobiety zaczęła wybór elementów wyposażenia od koloru. Miałem co do tego pewne obawy, ale ustaliliśmy, że nasze meble biurowe będą w tonacjach koloru czerwonego w połączeniu z bielą i elementami metalicznymi. Tak, wiem, kolor czerwony pobudza i może rozpraszać, ale to ulubiony kolor mojej żony i w pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że stawianie oporu, nawet z użyciem rzeczowych argumentów, po prostu nie ma sensu i nie prowadzi do niczego, poza wielką kłótnią.
Po długich dywagacjach postanowiliśmy nie kupować biurka, a jedynie ograniczyć się do blatu. Takie rozwiązanie zapewnić nam miało większą elastyczność, było również w naszym odczuciu bardziej estetyczne i nowoczesne. Niestety miało i swoje wady, musieliśmy bowiem zakupić dodatkową komodę z szufladami na wszelkiego rodzaju drobiazgi, typu pieczątki, zszywacze, pinezki czy długopisy niezbędne przecież do pracy. Moim pomysłem było jeszcze dokupienie dwóch prościutkich regałów na książki i papiery. Żona miała co do tego pewne obiekcje, twierdziła, że zna mnie i że takie dwa meble będą nieustannym siedliskiem bałaganu. Być może miała rację, ale to miało być moje biuro i to ja musiałem sobie dobrać optymalne meble biurowe do pracy.
W tradycyjnym sklepie kupiliśmy tez druciane segregatory na nasz blat i kubeł na śmieci. zdecydowaliśmy się kupić też szuflady na dokumenty, zawsze to większa swoboda w dostępie do papierów. Na końcu jeszcze fotel i voila. Po zebraniu wszystkich mebli wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za urządzanie biura. Składanie mebli i sprawdzanie różnych konfiguracji zajęło nam prawie dwa dni, w końcu jednak oboje byliśmy zadowoleni z układu.
Siadłem do pracy, podłączyłem komputer i telefon. I wtedy właśnie telefon zadzwonił. Przed decyzją o własnym biurze w domu rozesłałem wiele CV do różnych firm. Nikt się nie odezwał, więc założyłem, że moja osoba nie jest w ogóle atrakcyjna na rynku pracy. Jakże się pomyliłem. Odebrałem telefon i wysłuchałem, co miał mi do powiedzenia facet po drugiej stronie. Propozycja była na tyle kusząca, że jeszcze tego samego wieczora podjęliśmy z żoną decyzję o jej przyjęciu. Cóż za ironia, w mojej nowej pracy miałem do dyspozycji własne biuro… już urządzone… i do tego z sekretarką.
Posted in biznes i ekonomia |